2020-11-23

Pierwszy odcinek z serii "Dawna tradycja w nowym przekazie" realizowany jest przez Miejski Ośrodek Kultury Promocji i Informacji im. J. Więzika w Szczyrku ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci".

Kapliczki wpisały się w polski krajobraz i są świadectwem żarliwej wiary, zwłaszcza starszego pokolenia. Ustawione najczęściej przy drogach i na rozstajach, gromadzą wszystkich, którzy w maju - miesiącu maryjnym chcą wypraszać potrzebne łaski. Tak było dawniej i tak jest obecnie. Jeszcze dzisiaj w ciepły majowy wieczór spod kapliczki słychać nabożne śpiewanie. To kobiety a nawet mężczyźni, ktòrzy prosząc o łaski śpiewają nabożne pieśni, przynoszą żywe kwiaty do kapliczki. Zwyczaj śpiewanej modlitwy uchował się w niektórych wioskach na żywiecczyznie, gdzie tradycja ta jest wyjątkowo silna. Przy kapliczce zbierano się na wieczór, po pracach polowych. Nim w XIX wieku pojawiła się Litania Loretańska, jeszcze wcześniej ludzie zbierali się i śpiewali pieśni sławiące Matkę Bożą. Majowe czuwanie miało wyjednać wszelkie łaski i uchronić od klęsk i niepowodzeń. Po zakończonych śpiewach modlitewnych był jeszcze czas na rozmowy towarzyskie i wspólny czas.



Zapraszamy do kolejnego odcinka "Dawnej tradycji w nowym przekazie" poświęconemu pasterstwu na żywiecczyźnie z komentarzami znawców tematu i muzyką Zespołu Ondraszek ze Szczyrku.
Drugi odcinek serii "Dawna tradycja w nowym przekazie" realizowany jest przez Miejski Ośrodek Kultury Promocji i Informacji im. J. Więzika w Szczyrku ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci".

Pasterstwo to rodzaj gospodarki występujący na obszarach, gdzie uprawa roli jest niemożliwa lub nieopłacalna. Zaliczyć do nich można obszary górskie. Polega na wolnym chowie zwierząt stadnych takich jak owce, bydło domowe, kozy, trzoda chlewna, konie z wykorzystaniem naturalnych pastwisk, często sezonowych. Karczowanie dużych połaci lasu pod i tak utrudniony wypas wykonywano metodą żarową, polegającą na wypalaniu coraz to nowych połaci lasu. Po kilku latach takie pole porzucano i w ciągu nie długiego stosunkowo okresu las wchłaniał swoją pierwotną własność. Wraz z pojawieniem się Wołochów gospodarka rolna przeszła ogromną przemianę – rozpoczęto hodowlę owiec, kóz i bydła. Ponadto Wołosi przynieśli ze sobą zdolności przetwórstwa produktów otrzymanych dzięki gospodarce hodowlanej, takich jak mleko, wełna i skóry. Początkowo Wołosi regularnie odbywali swe wędrówki z dolin w kierunku górskich hal, lecz z czasem zaczęły się one przeobrażać w osadnictwo stałe. Naturalną kroniką dziejów pasterstwa karpackiego jest pieśń ludowa, opowiadająca o życiu, pracy, radościach i smutkach "łowcorzy". 



Trzeci odcinek serii "Dawna tradycja w nowym przekazie" realizowany jest przez Miejski Ośrodek Kultury Promocji i Informacji im. J. Więzika w Szczyrku ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci".

Pierwsi osadnicy Żywiecczyzny zastali szumiącą, pełną zwierzyny Puszczę Karpacką. Aby móc uprawiać ziemię, najpierw musiano ją wyrwać dzikiej przyrodzie, karczując potężne drzewa. Grube pnie używano do budowania zagród. Gałęzie spalano na popiół, którym użyźniano pole. Korzenie odkopane z ziemi wyrywano za pomocą zwierząt pociągowych, pozostawiano do zbutwienia lub wypalano, stąd pojawiają się nazwy: Zapalenica, Palenica Polenisko. Na owych poletkach wysiewano wówczas prymitywne odmiany żyta i owca a potem jęczmienia. Plony takich upraw były bardzo mizerne z powodu jałowej gleby. Ziemię uprawiano więc przez 3 - 4 lata, a następnie pozostawiano ją odłogiem na 8 lat. Siew zbóż odbywał się ręcznie z płachty zw. "oktusem". Do zbioru plonów używano pierwotnie sierpa ale i zdarzało się wyrywać zboże rękami, posuwając się na klęczkach. Od I Wojny Światowej do uzytku weszła kosa.

Ścięte zboże układano w pokosy, potem w snopy, a te z kolei układano w "kucki"czy w stojaki. Wyschnięte, zwożono wozami i magazynowano przed młócką na strychu stajni lub w stodołach. Jeżeli brakowało mąki to młócka odbywała się zaraz po żniwach. W innych przypadkach prace te zostawiano na porę zimową, po ukończeniu wszystkich prac polowych. Młóckę za pomocą cepów przeprowadzano na ubitej uprzednio ziemi przed chałupą lub w sieni, u gazdów zaś w stodole na klepisku. Młockarnie poruszane napędem konnym pojawiły się w okresie międzywojennym. Ziemniaki tak powszechnie uprawiane dzisiaj, znane są dopiero od 180 lat. Ze względu na rozpowszechnione pasterstwo, hodowla zajmowała bardzo istotną rangę w dawnym rolnictwie na Żywiecczyźnie. Pròcz owiec hodowano również bydło rogate, które dostarczało mleka i nawozu tak cennego przy uprawie nisko wartościowych gleb górskich. Zdarzało się, że cielną krowę i taką, która dawała dużo mleka trzymano zimą w izbie mieszkalnej. Uważano, że gdy krowa przebywa w izbie w tedy jest "cieplej i dobytek pod ręką".

Z pierwszym wypędem bydła na pastwisko związanych było sporo różnych zabiegów o charakterze magicznym. Pod próg obory kładziono łańcuch, aby bydło "pasło się w kupie i trzymało się przewodniczki". Pastuch dostawał od gospodyni na śniadanie tyle jajek, ile miał krów do pasienia, przy czym gospodyni wręczając mu jajka wypowiadała kolejno imiona wszystkich krów. Każde jajko musiało zostać zjedzone przez pastucha na oczach gospodyni. Jeżeli któreś z jajek nie zostałoby zjedzone, to ta krowa zachorowałaby na wzdęcie.
Gospodyni myły krowy, by "wyszły w pole jak nowe, a wszystko złe od nich odeszło". Okadzały bydło ziołami co miało je uchronić od uroków i choroby. Prócz krów hodowano dawniej w gospodarstwach woły, które stanowiły podstawową silę pociągową w pracach polowych i transporcie. Biedniejsi gazdowie wykorzystywali do tego typu prac krowy, lecz bardzo krótko, by nie straciły na mleczności. Trzoda chlewna hodowana była dla własnych potrzeb na mięso, tłuszcz, skórę. Nadwyżki sprzedawano, by mieć pieniądze na podatki. Do I wojny światowej hodowano świnie prymitywnej rasy o ciemnej sierści. Chowały się one swobodnie, żerując po zagajnikach lub pastwisku wraz z bydłem pod opieką pasterzy.

W zależności od ilości posiadanej ziemi układało się rozwarstwienie społeczne mieszkańców w obrębie wsi. Grupę najzamożniejszych stanowili gazdowie, którzy z tytułu swojej majętności mieli decydujący głos w sprawach dotyczących wsi. Liczniejsi od nich gospodarze kilku - morgowi stanowili grupę zagrodników.

Jeszcze gorzej od nich sytuowani byli komornicy, nie posiadający ziemi i mieszkający "na komorze" u obcych. Chałupnicy i komornicy określani mianem wyrobników, chcąc utrzymać rodzinę musieli najmować się do pracy u gazdów. Zapłatą były pieniądze lub częściej chleb, mąka. O uprawną ziemię bardzo dbano gdyż była na wagę życia. Tylko duże zapasy plonów pozwalały rodzinom gospodarzy przeżyć przednówek. Tutaj pojawia się również ogromna ilość wierzeń i zwyczajów, mających zapewnić gospodarzowi urodzaj. Wszystko należało czynić zgodnie z przekazywanymi z pokolenia na pokolenie mądrościami ludowymi, gdyż tylko powtarzalność pewnych czynności i bazowaniu na doświadczeniu pokoleń pozwalały zapewnić niezbędny do życia plon.

O wszystkich tych zabiegach związanych z uprawą ziemi przez dawnych mieszkańców wsi karpackich dowiadujemy się z kronik i dziejopisów. Niemniej, jednym z cennych informacji o życiu tamtej epoki są pieśni ludowe, które w swojej treści opowiadają, na zasadzie śpiewanych dziennikòw, o codziennym życiu prostego chłopa. Przeplatają się tu w zwrotkach zarówno radości jaki i smutki związane z pracą na roli. Pieśni w filmie wykonał Zespół Ondraszek ze Szczyrku.



Czwarty odcinek serii "Dawna tradycja w nowym przekazie" realizowany jest przez Miejski Ośrodek Kultury Promocji i Informacji im. J. Więzika w Szczyrku ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci".



Pieśń ludowa odzwierciedla codzienność i ówczesne postrzeganie świata przez prosty lud. Zbiór pieśni ludowych jest swoistą kroniką opowiadającą o codziennym życiu i funkcjonowaniu dawnego chłopstwa. Dla samych zaś chłopów, były te proste utwory drogowskazem życiowym, który wyjaśniał otaczający ich świat i prawa nim rządzące. Pieśń była nośnikiem wiekowych mądrości i tradycji. Śpiewki ludowe miały ogromną rangę społeczną, powszechnie wykonywane, obecne były w życiu prywatnym i grupowym, towarzyszyły codzienności ludzkiej i dniom świątecznym. Funkcjonując w obrębie społeczności regionalnej, przekazywały określone wartości i przesłania. Wartości te czasem mogą być już dla nas już nieaktualne ale wiele z nich ma charakter uniwersalny. Pieśni ujawniają fundamentalne treści i przesłania związane z całym życiem ludzkim, jego losem, z obyczajowością, zasadami współżycia rodzinnego, grupowego i zawodowego, z poglądami moralnymi i etycznymi aprobowanymi przez tradycyjną społeczność wiejską. Dziś przytaczamy zebrane w rejonie Żywiecczyzny utwory, jak je określiliśmy: „Pieśni z morałem”. Posłuchajcie, co dawne teksty śpiewane mówią o miłości, wierności czy innych pożądanych u ludzi cnotach.



Piąty odcinek serii "Dawna tradycja w nowym przekazie" realizowany jest przez Miejski Ośrodek Kultury Promocji i Informacji im. J. Więzika w Szczyrku ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci".

"…Pódźma chłopy kraś i zbijać ! Bo niy momy za co pijać…" Tak ponoć brzmiała pierwotna wersja znanej śpiewki zbójnickiej . O zbójnictwie w Karpatach wiele już napisano. Wiadomo, że bandy zbójeckie rekrutowały się głównie ze stanu chłopskiego, choć kroniki mówią: że sporadycznie i lepiej urodzeni chwytali się „ krwawej roboty”. Proćpok, Klimczakowie, Potrasz, Bury, Ondraszek to tylko niektóre z licznych postaci hetmanów zbójeckich, grasujących w rejonie Karpat . Bieda, ucisk feudalny czy obowiązek długoletniej służby wojskowej to główne zdaniem historyków motywy chwytania się chłopów „zbójowania”. Czasami wrodzone cechy ciągnęły młodzieńca w stronę tego niechlubnego rzemiosła. Ale zdarzało się, że i „dobre chłopiska” z biedy na przednówku, w kilku umawiali się „na zbój” . Kto zakosztował łatwego pieniądza nie wracał z reguły na praworządną drogę. Zbójnicy nie żyli długo. Często po kilku wiosnach, umierali od ran odniesionych podczas rabunku lub ginęli z rąk kata zakosztowawszy wpierw wymyślnych tortur. Najsłynniejsi zbójnicy według podań ludowych, za nic mieli strach przed niechybna śmiercią. U dziewcząt uchodzili za niezależnych, obrotnych i silnych chłopów i niejedna śniła o kochanku zbójniku. Zapraszamy was na „zbójnicką drogę” ukazaną w najnowszym odcinku serialu „Dawna tradycja w nowym przekazie”. W poznaniu zbójnickich cech znów pomocna będzie nieśmiertelna nuta góralska, zaprezentowana tu przez Zespół Ondraszek ze Szczyrku.